Dobry wieczór.
Dziś pokażę Wam co ulepiłam z okazji zbliżających się Świąt. Post miał pojawić się już 6 grudnia, ale niestety nie mogłam. Studia, kolokwia i ćwiczenia...to jest to co mnie teraz pochłania. ;)
Renifer po zrobieniu zdjęcia został jeszcze polakierowany, dzięki czemu nabrał ładnego połysku. Niestety nie udało mi się tego uwiecznić na zdjęciu. :c
dziękuję, za oglądanie ;-)
Kto chce, niech przeczyta dalszą część. Ostrzegam! Jest nieco smutna. :c
------
A tak na koniec...
Spotkało mnie dziś coś, wobec czego nie mogłam pozostać obojętna. Jechałam na zakupy, ale moje plany się trochę zmieniły. Przy przystanku, niedaleko bardzo niebezpiecznego skrzyżowania leżał starszy, bardzo zaniedbany pies. Jego oczy były bardzo smutne, więc zatrzymałam się i zaczęłam myśleć co tu zrobić... Pies nie miał nawet obroży, ale kiedyś dom musiał mieć, bo wiedział jak podać łapę. Zabrać niestety go nie mogłam, więc jedynym wyjściem było zadzwonić po straż miejską i tak też zrobiłam... Po około pół godziny panowie przyjechali. W tym czasie udało mi się psa przypilnować, żeby nie uciekł, Jako obróżki użyłam paska od spodni...Pies był bardzo łagodny, ale jak zobaczył dwóch mężczyzn to się wystraszył. Cały czas go trzymałam i głaskałam...Tym sposobem udało mi się wzbudzić jego zaufanie i wsadzić do transportera...I tak się kończy ta historia... Mimo, że w schronisku nie jest idealnie, to myślę, że groziło mu większe niebezpieczeństwo przy tej drodze dlatego zdecydowałam się na ten ruch... Przykre jest to, że tyle ludzi obok przejeżdżało ale nikt z nich się nie zainteresował....
A Wy co byście zrobili? Podzielcie się komentarzami...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz